Wings for Life to bieg nietypowy, bo metą jest Samochód Pościgowy, który goni zawodników.

A oto relacja obiektywno-subiektywna, opisana przez Mateusza, przy małej pomocy Kasi.

“Dzień przed biegiem, czyli 5.05. o godz. 17.45 przybyło do Poznania trzech reprezentantów Luxtorpedy: Wojtek, Kasia i Mateusz. Po zostawieniu bagaży w hotelu ruszyli do hali Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP), by odebrać pakiety startowe. W tym miejscu odbywa się baza zawodów i start biegu. W MTP spotkali znanego maratończyka Jerzego Skarżyńskiego. Chwilę z nim pogadali i oczywiście strzelili z nim fotkę. 

Po odebraniu pakietów poszli zwiedzić miasto. Po kilku godzinach podróży każdy z nich był głodny, a najbardziej Mateusz. Podziwiając rynek, znaleźli pizzerię. Każdy zamówił sobie pizzę, chłopaki dodatkowo nawadniali się piwem, Kasia wodą. Mateusz po tym wziął sobie jeszcze jedno danie. Szczęśliwi i najedzeni wybrali się znów na spacer na rynek, by dalej podziwiać to miasto i posiedzieć tym razem pod parasolem.

Mateusz miał ochotę na drinka, Kasia, zdaniem Mateusza “jako kulturalna osoba” nie piła nic alkoholowego. Wracając do hotelu, znów podziwiali Poznań. Chłopaki mieli razem pokój, Kasia swój. Rano zebrali się na śniadanie. Hotel ogólnie był na przyzwoitym poziomie, czego nie można było powiedzieć o posiłku. Było, zdaniem Kasi bardzo skromne i mało pożywne. Jednak po chwili uznała, że ważne, że coś było. Nikt z trójki nie był wyspany. Kasia ze stresu, że nie zdąży na śniadanie a Mateusz, jak sam przyznaje:” piwo+drink+dużo jedzenia = misz masz”. I jak sam mówił, że “gdyby nie drink, byłoby dobrze”. Przez co męczył się w nocy. Wojtek też niewyspany, bo był przejęty stanem Mateusza. Mimo to, po wymeldowaniu się z hotelu, pełni zapału ruszyli do MTP.

Obowiązkowo rozgrzewka, ustawianie się przed startem w swojej strefie, Wojtek w pierwszej, Kasia z Matim w drugiej. Punktualnie o 13 ruszyli, a raczej płynęli z tłumem ludzi. W samym Poznaniu na tym biegu wystartowało prawie 8000 osób. Pogoda z samego rana dopisała, nie było ani jednej chmurki, więc jak można się domyśleć, o 13.00 powietrze było już mocno nagrzane. Temperatury dodała też gorąca atmosfera wśród biegaczy. Po przekroczeniu linii startu, każdy biegł swoim tempem. Chłopaki wyrywali się od razu ostro do przodu, Kasia biegła spokojnym tempem. Na początku dobrze jej się biegło, jednak po pewnym czasie kostka dała o sobie znać, poczuła sztywnienie i ból, przez co musiała zwolnić krok. Liczyło się, to, żeby ciągle biec aż do skutku. Kiedy minęła 15 km, ból chyba ustał, a może to endorfiny zadziałały, bo nagle mogła przyśpieszyć i ominąć wokół siebie biegaczy. Potrwało aż do momentu, jak ominął jej Jaguar, prowadzony przez Adama Małysza. A to oznacza koniec biegu. W ten sposób Kasia ukończyła na 21,52 km, Mateusz na 27,28km. Najwięcej przebiegł z nich Wojtek, bo 38,79 km. Jak sam mówił, po 31.km męczył się, bo było pod górkę, słońce i wiało. Trójca i tak jest świecie przekonana, że Małysz za szybko ich gonił. Zatrzymanych Biegaczy zabierają busy z powrotem do bazy przy hali, gdzie każdy otrzymuje pamiątkowy medal. W hali można było się umyć w specjalnych kabinach prysznicowych (zdecydowanie za mało) i posilić się “gorącym kubkiem” (niedobry).

Każdy był mniej lub bardziej zadowolony z przebiegniętego dystansu.

Jednak liczył się sam udział w tej imprezie. Wpisowe z biegu są przeznaczone na badania nad rdzeniem kręgowym, by osoby poruszające się na wózkach mogły poruszać się na własnych nogach. Z dumą można powiedzieć, że każdy z startujących w tym wydarzeniu przyczynił się do przybliżenia celu. Biegli dla tych co nie mogą. Trzeba przyznać, że to piękna akcja. Sam udział w biegu przyczynia się do zmiany na lepsze.”

Na koniec Mateusz stwierdził, że każdy z trójki musi popracować nad formą, by powalczyć za rok. Poznanie, oczekuj Luxów 5.05.2019 r. 

Leave a Reply

Close