Po przeczytaniu relacji Rafała postanowiłam opisać nasz występ w Krakowie. O godz. 7.30 wyruszyliśmy w piątkę do Krakowa ( ja, Dorota, Kasia, Andrzej i gościnnie Grzegorz ). Na miejsce dotarliśmy około 9.45 odebraliśmy pakiety startowe i zaczęliśmy się przygotowywać do startu. Pogoda ze zdjęć wygląda, że super ale oprócz słoneczka, które przyświecało było zimno i wietrznie.  O godz. 11 wyruszyliśmy na trasę Grzegorz daleko z przodu, potem Andrzej i nasza trójka przy końcu

start
start

 

Założenia były takie żeby poprawić swój pierwszy wynik z półmaratonu czyli 2:17 godz. Pierwsze 5km miało paść w 33 minuty, na tym etapie biegło się nam super i nawet udało się dobiec w 32 minuty. 10km czas 1:04 założenia zrealizowane ale niestety trzecia piątka miała być w tempie 6min/godz. i to chyba był za ambitny plan bo chcąc to osiągnąć zapłaciłam taką cenę, że  od 15km siły mi odchodziły z każdym kilometrem. Na 19km zrezygnowałam całkowicie i zaczęłam marsz a nogi mi się trzęsły jak galareta, bałam się że za chwilę padnę na twarz. W tym momencie podbiegła do mnie inna biegaczka Gabrysia i widząc napis na koszulce Luxtorpedy – Usia wzięła mnie za rękę i mnie motywowała mowiąc do mnie po imieniu, że mam się nie załamywać, że mam siły- tylko mój mózg się zawiesił, i że mam gonić Dorotę ( która zdążyła mnie wyprzedzić na trasie) bo biegłyśmy razem i razem mamy wbiec na metę. Wielkie dzięki dla Gabrysi, że dzięki jej dopingowi pokonałam resztę trasy biegnąc.

 

A oto moja wybawicielka na mecie czyli Gabrysia
A oto moja wybawicielka na mecie czyli Gabrysia

Na metę przybiegłyśmy razem z Dorotą z czasem gorszym ale po tym biegu zrozumiałam, że czas jest najmniej ważny a liczy się ukończenie biegu. Dziękuję Dorocie, która kosztem osiągnięcia lepszego wyniku zwalniała żebyśmy razem wpadły na metę. Podziękowania także dla Andrzeja dzięki któremu w ogóle wybiegłam na ostatnie okrążenie na Błonia. Najlepszym z naszej piątki był Grzegorz ale on to ogólnie jest poza naszym zasięgiem, drugi Andrzej

Andrzej na mecie
Andrzej na mecie

trzecie a właściwie drugie miejsce wśród LUXTORPED zajęła Kasia i trzeba dodać, że poprawiła swój wynik o ponad 20 mniut stwierdzając, że to dzięki mnie i Dorocie bo trenowała z nami przez całą zimę ( dziękujemy Kasiu, ale ja myślę, że to tylko dzięki twojej ciężkiej pracy na treningach)

Kasia przebiegająca linię mety
Kasia przebiegająca linię mety

 

Ostatecznie i ja z Dorotą dobiegłyśmy do mety razem ręka w rękę aż mi się beczeć chciało, tak byłam szczęśliwa, że ukończyłam ten bieg.

Dwie super torpedy na mecie.
Dwie super torpedy na mecie.

Odebrałyśmy medale i padłyśmy sobie w ramiona i to był najlepszy moment całego biegu. Dodam, że za plecami zostawiłyśmy jeszcze 85 zawodników i to nie koniecznie starszych. Następny połmaraton w Kietrzu może tam uda się poprawić wynik a narazie trzeba leczyć rany 🙂

 

Urszula

5 Comments

  1. Gratulacje dla SUPER TORPED i reszty ekipy BRAWO!!!

  2. Właśnie tak podchodzę do każdych zawodów-najważniejsze aby dobiec no nie lubię ostatniego miejsca ale jeśli odwrócisz tabelę jestem na czele :-).Odnośnie relacji super Ula dobrze napisana,co do tego że wbiegłyśmy razem – trenujemy a nie mogłam wbiec przed Tobą byłaś tyle czasu moim zającem którego goniłam że kiedy zorientowałam się że Cię nie ma zwariowałam co się stało, a potem usłyszałam Dorota i wiedziałam że muszę zaczekać.Pamiętaj biegamy dla zdrowia nic za wszelką cenę.Niedzielne popołudnie i wieczór był dla mnie zły,ale dziś gdyby mój płyn 🙂 się wchłonął polazłabym na trening,a tak walę na Fitness i tu dobrze że jest.

  3. każde ukończone zawody to sukces! gratulacje 🙂

  4. Gratulacje wszystkim każdej Luxtorpedzie i Grzegorzowi.

    Dzięki za relacje 🙂

Leave a Reply

Close