Trochę z opóźnieniem ale chciałabym opisać mój i Doroty udział w pierwszym półmaratonie.

7 października (niedziela) rano ja, Dorota, Andrzej i Michał wyruszamy do Katowic na Silesia Półmaraton.  Pogoda nie rozpieszcza w tym dniu temperatura 7 stopni celsjusza a z nieba się leje jakby ktoś zapomniał zakręcić kran. Docieramy na miejsce i wielkie zdziwienie, że tyle ludzi chce startować mimo tak brzydkiej pogody. Poszliśmy po pakiety startowe i wtedy też Dorota zmieniła swój udział z biegu towarzyszącego na 7km na półmaraton 21,097km zrobiło mi się lżej na sercu, że nie będę walczyć sama na tak długim dystansie.  O godzinie 10.45 po wykonaniu paru zdjęć w super nastrojach udaliśmy się na start. Przed startem krótki wywiad dla telewizji ( niestety nie spytałam dla jakiej 🙂 ) krótkie oczekiwanie na start i za nim przekroczyłyśmy linie startu to byłyśmy przemoczone do suchej nitki.

Założenie przed startem było jedno  – dobiec do mety ( trzeba dodać, że nigdy tak długiego dystansu nie biegłyśmy nawet na treningu ). Mijały kolejne kilometry, na 10km czas trochę gorszy niż życiówki ale na 15km lepszy o około 2 minuty, wtedy pomyslałam, że może być nawet dobry wynik końcowy. Niestety po przebiegnięciu 1km zaczął się 3km podbieg, w połowie pierwsze zwątpienie, może jednak przemaszerować kawałek, pytam Dorotę czy idziemy a ona rozbrajająco mówi ” a jak potem nie ruszymy? ” ubawiła mnie tym strasznie, zacisnęłam zęby i dalej pod górę. Z górki już było lepiej, mijaliśmy kolejne osoby i to nie koniecznie starsze. Jednak najbardziej się ucieszyłam gdy zobaczyłam napis 1km do mety, wtedy dopiero uwierzyłam, że zaliczę mój pierwszy półmaraton w życiu.

Wielkie dzięki dla Doroty, że była blisko i dla Andrzeja i Michała, że w nas wierzyli cały czas. Uczucia po ukończeniu takiego biegu są nie do opisania, byłam bardzo szczęśliwa ( nawet pogoda nie zdołała popsuć tego odczucia ) i dumna z siebie i Doroty, kolejna granica pokonana. Teraz wiem, że możliwe jest pokonanie maratonu jeżeli się do niego odpowiednio przygotujemy ale to nie prędzej niż za dwa lata. Dodam jeszcze, że Michał pobił życiówkę a Andrzej ukończył swój start z bardzo dobrym wynikiem.

Przepraszam słuszna uwaga Michała, dziękujemy również Gosi. że była naszym serwisem na trasie i mimo niesprzyjającej aury uwieczniła te historyczne chwile na zdjęciach oraz za to, że szczęśliwie dowiozła nas do domu.

Zdjęcia z Silesia Pólmaratonu w naszej galerii zapraszam do obejrzenia.

Urszula

 

 

5 Comments

  1. Gratuluję Wam za odwagę i ukończenie półmaratonu:)

  2. Dodam tylko od siebie było ciężko i ta moja przypadłość o której większość wie dopadła mnie na 18km.Moją motywacją do pobiegnięcia tego półmaratonu był Andreas ktory chciał na nadchodzące 29 lat małżeństwa abym przebiegła -no i zrobiłam przebiegłam.Jeszcze wcześniej w pracy zastanawiałam się czy podołam ale mamy takiego młodego człowieka ktory w kategorii lekarzy zajął 3 miejsce i też leciał pierwszy raz półmaraton i to dodało mi wiary że potrafię.Dzień startu to już była pewność że biegnę właśnie ten dystans wszystkim z drużyny mężowi,synowi,siostrze no i tej ktora jest już córką a nie synową za to że marzła i dopingowała ,bo właśnie fajnie mieć kogoś kto jest wśrod kibiców serdeczne dzięki.

  3. Dzięki bracie muszę przyznać,że to był dla mnie największy komplement jaki usłyszałam po biegu i takie słowa motywują do dalszej pracy wiedząc, że ktoś to docenia 🙂

  4. Powtórzę jeszcze raz to co powiedziałem wam na mecie – w dniu 7 października 2012r zostałyście pasowane na biegaczki. Zarazem opuściłyście szeregi drużyny „niebiegających biegaczek”. Gratulacje.

  5. Zapomniałaś o kibicu i fotoreporteże w jednym 😉

    Jeszcze raz gratulacje i dzięki za relacje. Ponownie zachęcam do pisnia innych.

Leave a Reply

Close