Rozpoczynamy cykl wywiadów z naszymi członkami. Pozwoli nam to stworzyć profile naszych biegaczy a tym samym poznać się jeszcze dokładniej.

Znacie „Pana Choinkę”? Dla uczestników I Biegu po moczkę i makówki to znana postać. Od tego roku również cenny nabytek Luxtorpedy. Zawsze uśmiechnięty, pomocny Jacek Kałusek. To nasz pierwszy bohater cyklu „Nasi bohaterowie”. Jest z nami krótko ale już wykazał się w biurze zawodów podczas pikniku biegowego. Nie opuszcza ważnych wydarzeń naszej grupy. O swoim bieganiu, podejściu do niego a także miłości do motocykli, muzyki i GKS Katowice opowiedział nam pracownik najprężniej działającego zakładu w naszym kraju (nazwy nie ujawniamy).

 

Imię: Jacek

Nazwisko: Kałusek

Miejscowość: Gaszowice

Data urodzenia: 31.08.1976

Pseudonim: Jaca 

 

– Jak zaczęła się Twoja przygoda z bieganiem?

To dziwna sprawa bo odkąd pamiętam nienawidziłem wręcz biegów. W szkole bieg na 800 metrów był dla mnie katorgą – zawsze byłem ostatni. Poza tym zawsze byłem „pulchny” i niemiłosiernie się pociłem, więc sami rozumiecie moją niechęć do biegania. Owszem – rower, piłka i tego typu ruch – jak najbardziej ale bieganie nie! Jakiś czas temu, chyba pod koniec 2007 r. zacząłem, tak bez ładu i składu, biegać z psem po lesie – było to dość głupie – 10-15 minut szybko i po treningu. Oczywiście efektów nie było żadnych. Pies to raczej biegał ze mną jako alibi – wtedy jeszcze nie było tylu biegaczy jak dzisiaj i ludzie patrzyli na mnie dziwnie – a tak to zawsze mogłem powiedzieć, że chcę rozruszać pieska  Jakiś czas potem wpisałem w googlach po prostu „bieganie” no i wyskoczyła strona www.bieganie.pl no i biegowy świat stanął przede mną otworem – zaczęło się bieganie z planem treningowym i zaczęło to przybierać jakiś logicznie ułożony kształt, no i pojawiły się pierwsze plany startów.

– Od kiedy biegasz?

Regularnie od lutego 2008 r.

– Czy bieganie zmieniło coś w Twoim życiu?

Tak zasadniczo to nie bardzo, na pewno nie powiem, że zacząłem żyć na nowo. Pokazało mi jednak, że da się łamać bariery, które wcześniej wydawały się nieosiągalne. Na pewno uczy też systematyczności, wytrwałości i pokory (to maraton). Inna sprawa, że bieganie bardzo mi pomaga na poprawę nastroju – jest dla mnie świetnym remedium na doła.

– Biegasz już dość długo pamiętasz swoje pierwsze zawody?

Jasne – Bieg Wiosny w Rybniku w ramach akcji Polska Biega w maju 2008 roku w okolicach kąpieliska i stadionu. Kurcze, stres był!! Dystans ok. 4,2 km, pobiegłem nawet dobrze, bo poniżej 20 minut i gdzieś w pierwszej połowie stawki się uplasowałem. Nie miałem jeszcze wtedy odzieży biegowej – zwykła bawełna i spodenki piłkarskie a bieg był w południe i w upalnej pogodzie. I pierwszy kontakt z „prawdziwymi” biegaczami – takimi o typowo biegowych sylwetkach J. Mały szok był. Ale na mecie medal – pierwsze biegowe trofeum – do dzisiaj, mimo posiadania kilkudziesięciu innych i bardziej wartościowych, zajmuje specjalne miejsce.

– Jak wyglądały biegi kiedyś gdy zaczynałeś a teraz gdy bieganie stało się „trendy”?

Biegi generalnie nie zmieniły się jakoś specjalnie, poza wzrostem opłaty startowej. Poza tym chyba obniżył się taki średni poziom sportowy większych imprez z uwagi na ich coraz większą masowość. No i zauważalny jest spadek cen sprzętu – wiadomo więcej sklepów, większy wybór, większa konkurencja to i taniej. Zaczynałem w 2008 roku więc nie są to jakieś czasy przedpotopowe i chyba wtedy właśnie miał początek ten biegowy boom i organizowano coraz więcej imprez biegowych na dobrym poziomie organizacyjnym.

– Czy po tylu latach bieganie może się znudzić?

Szczerze to czasem nie mam ochoty wyjść na trening – znowu ta sama okolica widziana już tyle razy, znowu będę się męczył na tym podbiegu do Rydułtów, znowu ten pies będzie na mnie szczekał 😉 Z drugiej strony wiem, jak dobrze będę się czuł jak skończę trening wykończony i padnięty, a jak odpuszczę to będę potem chodził zły, wkurzony i miał wyrzuty sumienia J. Może to nie znudzenie samym bieganiem ale pewną monotonią, dlatego warto a nawet trzeba mieć cel, jak start w zawodach i dążyć do jego realizowania. Czasem trzeba coś zmienić w treningu, dać sobie nowy bodziec, wystartować w niecodziennych zawodach albo zapisać do grupy biegowej J

– Ulubiony bieg?

Jakiegoś ulubionego nie mam, sentymentem darzę Silesia Marathon – miałem tam swój debiut maratoński, startowałem we wszystkich 5 edycjach (4 razy maraton, raz półmaraton). Ostatnio jednak łapię się na tym, że wolę małe, kameralne biegi z uwagi na ich atmosferę.

– Ulubiony dystans

Chyba półmaraton. „Dycha”, jeśli biegnę szybciej bardzo mnie męczy, tempo połówki bardziej mi odpowiada.

– Cele biegowe

Hmmm, złamać kiedyś 4 godziny w maratonie 😉 na razie zabrakło mi 2 minut do tego. Ale jak się nie uda to nic złego się nie stanie. Więc chyba celem jest czerpanie radości z treningów, zawodów i uczucia satysfakcji ze zmęczenia po udanym treningu. No i celem jest brak kontuzji .

A! Przypomniało mi się – wciągnąłem się w biegi ekstremalne i na orientację i może w tym kierunku właśnie chciałbym trochę pójść – bieganie z mapą po lesie naprawdę daje frajdę.

– Dokończ zdanie: bieganie to dla mnie…..

Może to banał ale sposób na życie.

– Co uważasz za Twój największy sukces biegowy?

To, że w ogóle biegam i startuję w zawodach. W życiu bym nie pomyślał, że wezmę udział w jakichś zawodach biegowych, pewnie mój Pan od WF z podstawówki, widząc mnie umierającego na biegu na 800 metrów na końcu stawki, daleko za wszystkimi, puknął by się w czoło gdyby ktoś mu powiedział, że za kilkanaście lat ukończę 10 maratonów, zdobędę Koronę Maratonów Polskich i zaliczę koło setki innych zawodów biegowych. Fakt – wyniki mocno średniawe mam ale mimo tego nikt by się tego nie spodziewał. No, dziwnie się to ułożyło 

– Ile razy w tygodniu biegasz i jaki łączny dystans?

Generalnie założenia mam takie, żeby biegać 4 razy w tygodniu – zdarza się jednak, że pobiegam nawet 6 razy a czasem 3 albo wcale (bardzo rzadko – tylko jak mam kontuzję). Dystans zależy od biegu do którego się przygotowuję i innych czynników ale średnio jest to 50-70 km.

– Czy obecnie trenujesz według jakiegoś planu czy treningi to czysta improwizacja?

Tu wyznaję zasadę, że lepiej biegać z jakimkolwiek planem, nawet złym, niż bez niego. Tutaj akurat jestem bardzo skrupulatny – przed większą imprezą w której chcę pobiec rozpisuję sobie na parę miesięcy trening dzień po dniu i staram się potem tego trzymać. Generalnie bazuję na planie Skarżyńskiego pod maraton i robię swoje wariację na jego temat. Wszystko zależy generalnie od aktualnej formy i etapu przygotowań. Na improwizacje sobie raczej w tej kwestii nie pozwalam 😉

– Czy podczas biegów korzystasz z jakichś dobrodziejstw techniki GPS, aplikacje na tel? Czy prowadzisz zapisy w swoich treningów na portalach typu run-log, endomndo? Jeśli tak to pod jakim nickiem można cię tam znaleźć?

Raczej jestem analfabetą jeśli chodzi o te sprawy. Swoje trasy biegowe mam w większości wyliczone i wiem ile kilometrów przebiegłem. Korzystam jedynie ze strony www.mapmyrun.com, gdzie mam założone konto, i uważam ja za bardzo przydatną dla biegaczy. W zupełności mi to wystarcza. Żadnych GPSów i podobnych cudów J. Zapisy swoich treningów prowadzę za to dość skrupulatnie w stworzonych przez siebie dzienniczkach biegowych w excelu – wykresy, średnie (nawet zapisuję temperaturę jaka była na treningu), itp. A potem siadam i analizuję wszystko J  

– Moja ulubiona marka obuwia.

Tu jestem przywiązany do dwóch marek – Asics i Mizuno. Próbowałem też dwóch modeli New Balance ale niestety nie biegało mi się w nich dobrze. Nie jestem też przekonany do najpopularniejszych marek (Nike, Puma, Adidas). W tych dwóch wymienionych na początku biega mi się najwygodniej.  (teraz liczę na jakąś finansową gratyfikację od tych producentów 😉 )

– Jak przekonałbyś osobę niezdecydowaną do biegania? I jakie rady dałbyś początkującemu biegaczowi?

Hmmm, po prostu trzeba samemu spróbować i nie forsować się na początku, bieganie musi sprawiać przyjemność, nie można na początku się zrazić i przejmować niepowodzeniami. Przede wszystkim nie podchodzić do tego na początku zbyt ambicjonalnie, bo to może się źle skończyć. Większość osób, które namówiłem do spróbowania biegania, w większym lub mniejszym stopniu, truchta nadal, więc jak widać wciąga to i daje dużo przyjemności. Poza tym co może być lepszego od ruchu na świeżym powietrzu? A bieganie w zimie? Przecież to coś wspaniałego wyjść pobiegać po świeżo spadłym śniegu przy lekkim mrozie. Albo bieganie o świcie po lesie przy podnoszącej się mgle. Doświadczanie jak wiosną świat budzi się do życia albo jesienne bieganie po kolorowych liściach. Naprawdę warto tego spróbować.

 2

Życie pozabiegowe

– Czym zajmujesz się zawodowo?

Nuda – pracuję jako urzędnik.

– W życiu najbardziej cenię sobie?

Uczciwość, przyjaźń.

– Życie rodzinne?

Wolny. Dzieci brak.

– Hobby (poza bieganiem)

Muzyka – tu przedział wielki – kiedyś musiało być ostro i oczywiście jak nie było gitary to nie słuchałem, ostatnio jednak coraz więcej spokojnych klimatów, nawet elektronika, alternatywa, piosenka artystyczna. Generalnie teraz po prostu słucham muzyki, co nie znaczy, że nie jeżdżę na koncerty i festiwale– kilka w roku zawsze zaliczam a ostatnio najbardziej przypadł mi do gustu OFF Festiwal w Katowicach. To jeszcze jeśli o muzyce to miałem jedno marzenie – być na koncercie Pink Floyd – cóż, niestety nigdy już do tego nie dojdzie.

Poza tym dobry film – raczej nie hollywoodzkie produkcje – bardziej filmy studyjne; piłka nożna – kibicuje GKS Katowice  (mam nadzieję, że nie naraziłem się żadnemu kibicowi Ruchu Chorzów 😉 ) no i mój motor – stara poczciwa Yamaha XJ 600 na której zaliczyłem parę fajnych zlotów motocyklowych.

– Mówisz, że lubisz muzykę. Czy podczas treningów również jej słuchasz? Jeśli tak to przy czym najlepiej ci się biega?

No właśnie biegam bez muzyki. Czasem zdarzało mi się na długich wybieganiach czegoś słuchać – przekrój gatunkowy duży – od smooth jazzu poprzez Pink Floyd, Marka Knopflera, Metallicę, Acid Drinkers, Rammstein, Kult, Lao Che po Tindersticks. Ostatnio jak biegałem to słuchałem po prostu radia – „trójki”. Gdzieś tak od roku nie biegam jednak ze słuchawkami – raz – nie miałem sprzętu przystosowanego do biegania i trochę mi to przeszkadzało, dwa – lubię słyszeć co się dzieje wokół. Tak samo na zawodach – chyba tylko jeden maraton biegałem z muzyką – wolę słuchać ludzi, ich rozmów, reakcji kibiców.

– Skąd akurat GKS Katowice? Przecież niedaleko była Odra Wodzisław. W regionie króluje Górnik i wspomniany przez ciebie Ruch.

Nie wiem J Sam się dziwię – jakoś tak wyszło – w czasach kiedy zacząłem się interesować piłką czyli na przełomie lat 80/90 ubiegłego wieku GieKSa grała dobrze i tak jakoś zapałałem do nich uczuciem 😉 Dziwne to, bo nikt w rodzinie jakoś nigdy żadnemu klubowi nie kibicował. Do Górnika, Ruchu a tym bardziej Odry jakoś nigdy mnie nie ciągnęło. Czasem zdarza mi się pojechać na mecz do Katowic, np. za niedługo będzie mecz z ROW-em Rybnik i chciałbym się na niego wybrać. No i mam nadzieję, że jeśli nie w tym sezonie to w kolejnym w końcu uda się powrót do Ekstraklasy.

– Mój idol/wzór sportowy bądź nie?

Chyba już za stary jestem, żeby mieć idoli 

 5

Ja i Luxtorpeda

– Od kiedy jesteś w Luxtorpedzie?

Bodajże od marca tego roku.

– Skąd pomysł na przyłączenie się do Luxtorpedy i dlaczego wybrałeś Luxtorpedę?

Bardzo podobał mi się Bieg po moczkę i makówki – jak już mówiłem lubię małe, kameralne imprezy za ich atmosferę a ten bieg mnie uwiódł (pomijam, że obwiesiłem się bombkami, łańcuchami i innymi choinkowymi akcesoriami, które sukcesywnie gubiłem na trasie). Jakiś czas temu padł pomysł, żeby dać sobie jakiś nowy impuls w bieganiu, jak np. zapisanie się do grupy biegowej. No i padło na Luxtorpedę (nie bez znaczenia był nazwa grupy – bardzo lubię zespół o tej samej nazwie) czego nie żałuję.

– Co daje Ci członkostwo w Luxtorpedzie?

Na pewno poczucie jakiejś biegowej wspólnoty w większym stopniu niż wcześniej. Przyjemnie jest także śledzić wyniki pozostałych członków i mieć świadomość, że inni także interesują się moimi startami. No więc przede wszystkim bycie w grupie fajnych ludzi mających pewne zbieżne cele. Nie do przecenienia jest także satysfakcja po przeczytaniu ocen biegu, w którego organizacji w jakimś tam małym stopniu brało się udział i świadomość dobrze wykonanej przy tym pracy – tego nie można kupić.

– Czy zmieniłbyś coś w Luxtorpedzie?

Myślę, że wszystko w Luxtorpedzie idzie w dobrym kierunku. Panują w miarę demokratyczne zasady, co jest ważne. Podoba mi się też skupienie się na jakości organizowanych imprez a nie ich ilości jak to ma miejsce w przypadku niektórych innych grup.

– Jak zachęciłbyś do wstąpienia do Luxtorpedy?

Tu Ameryki nie odkryję – jeśli ktoś chce poznać fajnych ludzi, miło, pożytecznie a co najważniejsze zdrowo spędzić czas – powinien do nas wstąpić 

Pytania zebrał i zestawił:  Mihone

Ciekawie się złożyło gdyż artykuł ukazuje się w dniu jego 37 urodzin.

W imieniu całej Luxtorpedy zarząd składa Ci Jacku najserdeczniejsze życzenia zdrowia, szczęścia, ciepła rodzinnego i wielu wielu kilometrów przebiegniętych w gronie przyjaznych Ci ludzi. satysfakcji z pracy zawodowej i wyników osiągniętych na zawodach.

DSCF1512
foto. littlecakecharacters.com

3 Comments

  1. dziękuję Wam bardzo za życzenia i do zobaczenia na trasach 🙂

  2. Wszystkiego najlepszego Jacku, czerpania radości z biegania i oby kontuzje Cię omijały 🙂 Oczywiście dzięki, że jesteś z nami

  3. Gratuluję takich wyników i samozaparcia.Kawał czasu tego nie wiedziałam.Miło przeczytać jak wiele daje bieganie.Cieszę się kiedy widzę Ciebie i Agnieszkę wśród nas.Dziękuję w swoim imieniu za to co wnosisz do Luxtorpedy.Pozdrawiam życzę sukcesów no i obiecuję dalej trzymać kciuki .

Leave a Reply

Close