Miejsce – gdzieś na pograniczu Mysłowic i Katowic,

Czas – sobota, 13 kwietnia, 10:00,

Uczestnicy – Agnieszka i Jacek,

Misja Agnieszki – obrona 3 miejsca w klasyfikacji kobiet GP Mysłowic w biegach przełajowych,

Misja Jacka– „zającowanie” Agnieszce,

Misja wspólna – godne reprezentowanie GB LUXTORPEDA CZERWIONKA

 

No więc w końcu nadszedł czas Biegu Wiosennego w ramach GP Mysłowic w biegach przełajowych – cyklu zawodów organizowanych przez cały rok przez Truchtacza Mysłowice.  Zawody przeprowadzane są na stałej trasie w lesie o długości 6,7 km a składają się na nią 3 pętle po 2,2 km oraz dobieg ze startu i do mety po jakieś 50 metrów. Co w trasie specyficzne to jeden poważny podbieg, z którym trzeba się zmierzyć 3 razy. Sytuacja po I biegu z lutego ułożyła się tak, że Agnieszka zajmowała 3 miejsce w klasyfikacji kobiet a więc, jako, że ja nie mam szans na podium w jakiejkolwiek klasyfikacji, postanowiliśmy zewrzeć szeregi i starać się utrzymać to miejsce. Tak więc zostałem „zającem” czy też bardziej fachowo „pacemakerem” J.

Po przyjeździe na miejsce szybko załatwiamy formalności w biurze zawodów i krótka rozgrzewka i mały rekonesans trasy – jest ślisko i trochę błota. Szybka decyzja w czym pobiec bo dosyć ciepło się zrobiło (po raz pierwszy w tym roku zakładam krótkie spodenki do biegania), i ustawiamy się na starcie. Tradycyjne powitanie wszystkich przez Jacka Księżyka z Truchtacza, dysponującego charakterystycznym wokalem 😉 i start. Najpierw na trasę ruszają canicrossowcy – i jak zwykle pieski interesują się wszystkim tylko najmniej biegiem 😉 Potem ruszamy my – plan prosty – zaczynamy wolno, kończymy szybko. Taki przynajmniej był…. Oczywiście już po 100 metrach muszę wrzeszczeć na Agnieszkę, żeby zwolniła, co udaje się na kilkadziesiąt sekund. Mijamy podbieg i znowu przyspiesza. Już wiem, że nie będzie łatwo, jak widzę, z jaką zaciętością mija kolejnych zawodników. Przywołanie Jej do właściwego tempa kosztuje mnie trochę zdrowia i nerwów. W połowie okrążenia jest ostry zakręt w lewo i wbiegamy w wąską ścieżkę między drzewami – błoto i kałuże tutaj spore, trzeba czasem zbiegać ze ścieżki i biec między drzewami, uważając, żeby się nie pośliznąć. Mały zbieg w dół, skręt w lewo i koniec pierwszej pętli, czas 11:40, czyli biegniemy po 5:11 min/km – za szybko, ale mogę sobie gadać, żeby wolniej 😉 Druga pętla – tu już widzę, że Agnieszka traci siły – na podbiegu mija nas kobieta – a to niedobrze w kontekście walki o pudło w generalce. Drugie okrążenie już wolniejsze – czas na koniec pętli 23:30. Trzeci podbieg robimy już wolniutko, oglądam się i widzę, że za plecami Agnieszki trzyma się kolejna rywalka, jest niebezpiecznie blisko. Kilometr przed metą postanawiam przyspieszyć – widzę, że Agnieszka stara się mnie trzymać a rywalka nie daje rady – nic tak nie cieszy jak odjechanie rywalowi na ostatnich metrach przed metą.  Potem już tylko zbieg i finisz. Czas na mecie 35:37 – ponad minutę szybciej niż w lutym. Agnieszka tym razem zajęła 5 miejsce ale w klasyfikacji generalnej kobiet, wg moich obliczeń, jest w dalszym ciągu na 3 miejscu. Po biegu pączek, ciepła herbata, ciasteczka i miła atmosfera.

Misja więc ukończona sukcesem, chociaż uważam, że czas mógł być lepszy ale jak zawodnik nie słucha pacemakera 😉

Generalnie fajne zawody, polecam je wszystkim – miła, wręcz rodzinna atmosfera, fajna trasa i to wszystko bez wpisowego.

4 Comments

  1. cóż mi zostaje dopisać do tak słodziasznej relacji Jacka 😉 poprawię się i będę słuchać – obiecuję! 😀

  2. Gratulacje dla Was obojga, fajna relacja 🙂
    Agnieszce będziemy kibicować z całych sił podczas trwania cyklu. W rankingu faktycznie utrzymała 3. miejsce ale po piętach depcze jej pan Andrzej, który jakimś cudem wskoczył do klasyfikacji kobiet 😉 http://www.truchtacz.org/index.php?option=com_content&view=article&id=625%3Awyniki-po-dwoch-biegach&catid=3%3Anewsflash&Itemid=98
    Nad kolejną babeczką różnica jest już dość znacząca, więc nic tylko biegać swoje 🙂
    No i proszę się pacemakera słuchać więcej 😉

  3. Gratulacje!!! i powodzenia na niedzielnym półmaratonie 🙂 Do zobaczenia za tydzień podczas wspólnego wyjazdu, wreszcie będzie okazja się poznać 🙂

  4. Bardzo fajnie taki zając i tak opisujący bieg .Teraz czas na gratulacje dla Agnieszki za to 3-cie miejsce Jackowi za postawę.l

Leave a Reply

Close