W minioną niedzielę nasi Luxtorpedowicze startowali w trudnym biegu na Pilsko. Zapraszamy do przeczytania relacji Marcina Oleksiuka z tego dnia!

„Jak zawsze w doborowym towarzystwie meldujemy się w Korbielowie w biurze zawodów kilka minut po 9 rano – Ula, Kasia, Piotr i ja. Do startu dużo czasu, więc czas na poranną wzmacniającą kawę. Wiemy, że czeka nas pionowa trasa. Ledwo wyszedłem z karczmy, na ławce siedziała już Kasia Śmietana. Już wiedziałem, że nie będę osamotniony w moim podejściu na szczyt. Chwilę potem zjawił się Marek z Rybnickiej Grupy Biegowej – góra z górą się nie zejdą, ale człowiek z człowiekiem zawsze, tym bardziej w górach :).pilsko start

Odliczanie do startu, o dziwo tym razem przed biegaczami. Poszło START! Na razie fajnie, płasko. Przed nami prowadzący nas biegacz, no ale cóż kto mówił, że będzie łatwo. Pojawiło się coś w rodzaju koryta rzeki, prowadzącego prawie w pionie w górę. Niestety to była nasza trasa.. no cóż trzeba iść. Po 1 kilometrze już wiedziałem, że trzeba dobrze siły rozłożyć, żeby nie dać się pokonać tej górze. Miałem racje – na 4 kilometrze postanowiłem odpuścić czołówce, w końcu miałem się dobrze bawić i potraktować to treningowo. Zwolniłem i czekam na Kasię. Doszła, więc idziemy razem. Podejście trudne – kamienie dają nam popalić. Myślałem, że w Szczawnicy było ciężko – myliłem się – tam tylko goniliśmy w górę i w dół, a tu cały czas ostro pod górkę.

pilsko

 6 km trochę łatwiej, ale cóż góry to góry. 🙂 Stwierdzenie Kasi – to małe tam to te schronisko do którego idziemy – myślę super, ale jeszcze daleko do końca. I w końcu doszliśmy do niego – oklaski turystów przy schronisku motywujące, ale przed nami ostatnie podejście kilometr do końca. Zmotywowani z Kasią nawzajem z uśmiechem atakujemy podejście. Ku zdziwieniu stojących w tym miejscu turystów tempo całkiem całkiem. Mijają nas biegacze prawie, że po kolanach.. jednak kije to cudny wynalazek – na cztery łapy dużo łatwiej! Udało się – wdrapaliśmy się – już widać chorągiewki na mecie, które wydawały się być blisko. Niestety tylko takie złudzenie, jeszcze kawałek do mety. Zmęczeni, ale uśmiechnięci stanęliśmy w końcu na mecie – Pilsko zdobyte! Tam czekali na nas Asia z Jarkiem. Niesamowite uczucie. Wysiłek był wart tego widoku – w tle Babia Góra i Tatry.

Czekamy na resztę Luxtorped. Pojawia się Kasia – uśmiechnięta jak zawsze! Co to dla niej taki pagórek :). Mimo słońca zrobiło się chłodno. Decyzja – schodzimy na dół do schroniska na posiłek. Tam też były nasze rzeczy które organizator tam zawiózł, świetny pomysł. Na ostatnim podbiegu widzimy Ulę i Piotra zmęczeni, ale uśmiechnięci są już na finiszu. Dajemy im doping przed ostatnim wysiłkiem.

pilsko szczyt

Wszystkie Torpedy meldują się na mecie. Każdy z nas osiągnął sukces – zdobył Szczyt Pilska. Wszyscy szczęśliwi zasiedliśmy do ogniska z pięknym widokiem na Babią. Czego trzeba więcej, jeśli kilka minut wcześniej przełamało się własne granice wytrzymałości. Dla mnie osobiście był to najtrudniejszy start. 8,5km ciężkiej trasy i 1000 metrów różnicy poziomu. Gratulacje dla wszystkich Luxtorped i przyjaciół, którzy dokonują na trasie niemożliwego, nigdy się nie poddają. To jest siła charakteru biegaczy i kijkarzy. „

 

Dziękujemy Marcinowi za relację i gratulujemy naszym zawodnikom pokonania tak trudnej trasy!

 

Edith

Leave a Reply

Close