W ten weekend w dwóch miejscach wystartowały cztery Luxtorpedy. Andrzej i Michał Toman wystartowali w Kietrzu. Piotr i Wojtek Korzusznik pobiegli w niedziele w Rudawie.

9 czerwiec – Kietrz

Pochmurnie, deszczowo powitał nas Kietrz. Miejsce mojego debiutu (podobnie jak taty w roku ubiegłym) na dystansie półmaratońskim. To właściwie nie miał być debiut. Miałem po kontuzji pobiec treningowo 10 km. Pakiety startowe jak zwykle pokaźne. Oprócz izotonika pojawiła się czapka, kalendarz, akcesoria do łazienki, piwko 🙂 . No i oczywiście posiłek (grochóweczka i kiełbaska). Syto można powiedzieć.

Bieg zaczął się w miarę punktualnie od wystrzału armaty. Niecałe czterystu biegaczy pojawiło się na trasie. Ja zacząłem spokojnie. Tak by przebiec całe 10km. Na trasie numeracja kilometrów trasy nietypowo bo… malejąco, odliczając do końca biegu.  No i ubywało. Międzyczas miałem sobie zrobić na 16km do końca, nie mogłem go znaleźć dopiero zobaczyłem tabliczkę 15km. Jakoś fajnie się biegło wśród tych pól. No i biegłem i biegłem aż dobiegłem na metę. Udało się przebiec cały półmaraton.

Tata co było oczywiste pojawił się na mecie. Wprawdzie bez życiówki ale dla mnie z nieosiągalnym czasem. Przecież nie można zawsze bić rekordów. A oto nasze wyniki:

m. 129 ANDRZEJ TOMAN czas 1:39:39 M50- 15

m. 295 MICHAŁ TOMAN   czas 1:59:13  M18- 39

Po biegu zjedliśmy wspomnianą grochówkę i kiełbaskę, a w losowaniu nagród numer 301 Andrzej Toman wygrał torbę sportową. Gratulacje 🙂

Wszystkim polecam bieg w Kietrzu. Po biegu Fiata dobra odmiana.

Zdjęcia z biegu w GALERII

 

10 czerwiec – Rudawa

 

 

Niedzielny bieg był sprawdzianem obecnej formy dla drugiego Luxtorpedowego duetu. Trasa, choć nieco szybsza niż tak w Żywcu (subiektywna opinia), to nie dała się łatwo ujarzmić.

Każdy miał inne założenia. Ja chciałem sprawdzić jak wygląda forma w trakcie przygotowań na Berlin, tata zaś chciał poprawić swój wynik na trasie i zbliżyć się do granicy 2 godzin.

Tata trzymał cały dystans stabilne tempo i trudy trasy oraz pogoda nie dały mu się tak we znaki.

Na dowód tego jego finisz był naprawdę imponujący i przybiegł w całkiem dobrej formie z czasem 2:02:53.

U mnie sprawa była bardziej skomplikowana bo spotkaliśmy znajomych z Pędziwiatra – Marka Dworskiego i Grzegorza Bagana. Ten drugi chętnie zgodził się ze mną pociągnąć równe tempo na czas 1:37-1:40. Tego dnia był na fali i każdy z kilometrów był szybszy niż być powinien i starałem się ostudzić jego zapał. Stety-niestety jego forma była o wiele lepsza od mojej i po 10 kilometrach czas był szybszy o 2-3 minuty od założeń, za co zacząłem pokutować od następnego kilometra, kiedy to na podbiegu tempo siadło mi tak bardzo, że kilometr przebiegłem w czasie 6 minut (zamiast 4:3X w poprzednich). Od tego momentu trasa stała się walką o ukończenie. Nogi siadły mi totalnie i każdy podbieg był prawdziwą męczarnią, tylko na zbiegach udawało mi się schodzić poniżej 5 minut. Tak też dotrwałem do mety z czasem 1:42:45 netto, 4,5 minuty za Grzegorzem.

Cieszyłem się bardzo, że to już koniec bo ciepło też dawało w kość. Sam się zdziwiłem gdy zdałem sobie sprawę z faktu, że na samej tylko trasie wypiłem 2 litry wody.

Ale to tyle co do biegu, co do samej imprezy to pomimo przeszło 1,5 tysiąca uczestników organizacja była na najwyższym poziomie – jak zawsze 🙂

Wody nie brakowało na punktach, na mecie piwko w puszce i grochówka (mniam 😛 ), w tym roku w pakiecie zamiast koszulek (mam już z 4 edycji) były szklane kubki (mój nowy faworyt do picia kawy). Emilka się ucieszyła, że to kubek bo koszulek się już w ostatnie 9 lat nazbierało 😛

Na koniec tradycyjnie – losowanie samochodu wśród uczestników.

Niestety – tata trzeci a ja piąty raz walczyłem o wozik (w tym roku Hyundai i10) ale ponownie trzeba było wracać „na jedno auto”. Better luck next time 🙂

Reasumując – polecamy imprezę! 🙂

P.S. Ciekawe czy Pan Andrzej się tak z torby cieszył jak ja 😉 Gratulacje!

 

Wyniki:

m. 392 WOJCIECH KORZUSZNIK 1:42:45  M18- 80

m. 1087 PIOTR KORZUSZNIK 2:02:53 M50- 123

3 Comments

  1. No szkoda. Super byłoby je mieć choćby do września.

  2. Gratulacje dla całej czwórki, i już nie mogę sie doczekać biegu w Rybniku bo będzie nas całkiem spora grupka szkoda, że nie będziemy mieć koszulek bo bylibyśmy widoczni 🙂

Leave a Reply

Close