Zapraszamy do przeczytania relacji z Gliwickiego „III Biegu orkiestrowego”, autorstwa Marcina Oleksiuka, który w zawodach Nordic Walking zajął piąte miejsce w kategorii Open i drugie w swojej kategorii wiekowej.

3BO1 Sobota jak każda inna: wstałem o 5, kawa, lekkie śniadanie i uświadomiłem sobie, że dziś ten dzień: Bieg orkiestrowy! Po ostatnim starcie w sylwestra w Karvinie, nie mogłem się już doczekać, tym bardziej że to juz moja czwarta impreza z „Biegamy z sercem”, więc już czułem tę atmosferę.

Zwarty i gotowy, z plecakiem i kijkami wsiadłem do autobusu. W Czerwionce dołączyła do mnie Karolina Łącka i zrobił się nam wesoły autobus – nastroje dopisywały. W Gliwicach przesiadka do różowego autobusu, który podstawił organizator. 10 minut i byliśmy pod Europa centralną. Szok! Wysiadamy, a już zbierali sie ludzie, grała muzyka. Chociaż była 9:20, a pierwsze biegi zaczynały sie dopiero o 11:10; nasz bieg i marsz o 12:00.

W drzwiach przywitał nas Artur, prezes fundacji.  Kilka miłych słów i idziemy po pakiety startowe. Dużo czasu jeszcze zostało, ale co chwilę podchodził ktoś znajomy, a przy rozmowach czas szybko leci. Ani sie obejrzeliśmy, zaczęły się pierwsze biegi: dzieciaki z rodzicami ruszyły w biegu na 1,5km. Sporo osób pojawiło się w przebraniach – oj, było kolorowo…

3BO3W końcu przyszedł nasz czas. O 11:30 z Karoliną poszliśmy się rozgrzewać. Usłyszeliśmy, że „zawodnicy proszeni na start”! W Karolinie aż się gotowały emocje; jej pierwsza tak duża impreza.

Stało się: o 12:00 wystrzał i biegacze ruszyli. Karolinę widziałem przez chwilę, wystrzeliła jak z procy. My kijkarze, czekamy na start dwie minuty, żeby uniknąć obijania kijkami. Na starcie sami mocni zawodnicy: Bogdan Cyrus, Ryszard Kłyś, Karol Schröder, Janusz Zagaja, Adam Niedbał, Marcin Hałas i wśród nich moja skromna osoba.

START! Poszło; Bogus, podobno bez formy, na czele, potem Rysiu, ja i reszta stawki. Tempo mocne od pierwszych metrów, a czekały nas 4 okrążenia. Pierwsze mocne, na drugim okrążeniu dogonił mnie Karol – w końcu jakieś towarzystwo do pogawędki. Chłopaki troszkę odskoczyli. A ja mogłem posłuchać cennych rad doświadczonego kolegi, Karola. Drugie okrążenie tez w niezłym tempie, jeden drugiemu starał się uciec, bez powodzenia. Dalej szliśmy razem, ale na trzecim, kiedy mijaliśmy tłumy dopingujących kibiców, ktoś jakby wymienił nam baterie. Zwiększyliśmy tempo. Karol zaczął mi się troszkę oddalać, a ja zacząłem go gonić. Dużo sie nie zmieniło, Karol wpadł pierwszy na metę, a ja za nim. W końcu wielki mistrz zaliczył 50. podium w karierze. Ja  dotrzymałem mu kroku, chociaż z kijkami chodzę pół roku i było to dopiero 8. podium –  wygrało doświadczenie. Na mecie czekali juz Bogdan z Ryśkiem i  gratulowali juz Karolowi.

3BO2Ja ostatecznie wpadłem na metę półtorej minuty po nim. W tych emocjach nawet nie wiem kiedy Karolina zdjęcia zrobiła, ale buziaka na mecie pamiętam i tę jej zadowoloną minę . Za nami doszedł Janusz i obserwowaliśmy walkę pomiędzy Adamem i Marcinem. Ostatecznie Adam miał sekundę przewagi, chłopaki walczyli do końca.

Zadowoleni poszliśmy na kawę i posiłek: tortilla i frytki – hmm, ciekawostka. Czekamy na ogłoszenie wyników i wręczenie nagród. Najpierw, o 14:30, biegacze, a w końcu kijkarze. Najpierw panie (tu moje gratki dla Orzeszków z którymi nie raz miałem okazję być na zawodach; zaliczyły świetny występ). Teraz panowie. Kategoria Senior, a mi już emocje brały górę. W końcu z uśmiechem zostałem wyczytany. Cieszyłem się jak dziecko – przy tych doświadczonych zawodnikach moje drugie miejsce w kategorii  Young, było dla mnie szokiem.

Włożyłem dużo serca w tę przyjacielską walkę z Karolem, a konkurencja deptała Diabłu po ogonie. Niesamowite przeżycie, wspaniale wspomnienia, niezapomniana atmosfera. Wszystko oczywiście fair play, a poziom kijkarzy kosmicznie wysoki. Organizator, Fundacja Biegamy z Sercem, zrobił coś wielkiego. Dopiero teraz ochłonąłem z tych emocji i jestem w stanie napisać relację. Gratulacje dla was za ten Bieg. Włożyliście w tę imprezę 1000% serca, a uczestnikom powiem: wszyscy jesteście zwycięzcami – pokazaliście, że serce macie nie tylko do biegania i kijków,  a cel imprezy był szczytny. Dzięki waszemu towarzystwu na trasie, mam co wspominać. Kolekcjonujcie dobre wspomnienia, tego wam nikt nie zabierze.

Do zobaczenia gdzieś na trasie! 🙂

 


jj

4 Comments

  1. Tak Agnieszka ma rację i tego Ci życzę gdyż czujesz się w tym dobrze. 🙂

  2. drugie jest niezłe, ale widzę Cię bardziej na pierwszym 😉

  3. Fajna relacja. Jeszcze raz gratulacje.

    A pozostałe Luxtorpedy zachęcamy by poszły za przykładem Marcina i nadsyłały relacje.

Leave a Reply

Close